ROZMOWY Z KOTEM

Nasza rzeczywistość jest tak zwariowana, że już chyba nikogo nie dziwi, że na Facebooku gada ze mną mój kot. Jedynie moi znajomi niepokoją się o jego wątrobę, bo na trzeźwo komentować tej rzeczywistości to on nie potrafi. 

(41)

Pewna młoda osoba zapytała prezydenta Andrzeja Dudę, dlaczego łamie konstytucję. – Ludzie mają tupet – westchnąłem. – Jak można o to pytać prezydenta?
Gdyby łamiąc ją, powiedział dlaczego to robi, ludzie nie musieliby pytać – natychmiast odparował mój Kot.
– Co? Nawet sama prezydentowa Kornhauser-Duda zapytała, który konkretnie artykuł tej konstytucji został złamany!
To ona aż musi pytać, bo nie wie, że art. 10., 126., 173., 183., 186., 187.? Skoro nie wie tak prostej rzeczy, to nie dziwota, że tak rzadko się odzywa.
– Kocie, słyszałeś prezydenta Dudę? Powiedział, że tylko Trybunał Konstytucyjny jest uprawniony do stwierdzenia, że jakaś ustawa jest czy nie jest zgodna z konstytucją. A nie obywatel!
Czyli jeśli artykuł 183. konstytucji stwierdza, że prezes Sądu Najwyższego wybierany jest na sześcioletnią kadencję, a ustawa wygasza ją po czterech latach, to obywatel nie jest kompetentny, aby niezgodność tę stwierdzić?
– Zdaniem prezydenta – tak, nie jest kompetentny.
Skoro prezydent uważa obywateli za przygłupów, to czemu chce ich pytać na temat zmiany konstytucji? – spytał nagle futrzak, nalewając sobie pełną miseczkę czegoś mocniejszego. I kontynuował:
Jeżeli zdaniem prezydenta, obywatel nie jest kompetentny do stwierdzenia, że sześć nie równa się cztery, bo to może stwierdzić jedynie Trybunał Konstytucyjny, to dlaczego obywatel ma być kompetentny do stwierdzenia, że prezydent jest człowiekiem. Może to zrobić jedynie zoolog!

(40)

– Kotku, Pan Prezydent Cię pyta, czy chcesz zmienić konstytucję? – poinformowałem swojego zwierzaczka.
Pewnie! – zapalił się futrzak. – W konstytucji powinna być zapisana butelka whisky dla każdego kota!
– Kotku, to takie przyziemne, bo po butelce jesteś bardzo przy ziemi, a może coś takiego na wyższym poziomie? Na przykład czy polskie prawo ma być nad unijnym i czy Kaczyński ma być wyższy od Timmermansa.
Futrzak nalał sobie pełną miseczkę, wypił, zamyślił się
i odparł:
Należy wpisać, że Timmermans ma być solidarny z Polską. Że jeśli Prezesa boli kolano, to Timmermansa też powinno kolano boleć!
Tu odezwał się we mnie duch kibica.
– Polska przegrała z Senegalem, to może wpiszmy do konstytucji, że Polska ma zawsze wygrywać z Kolumbią, Japonią, Anglią, Niemcami i Brazylią. I na wszelki wypadek też z Haiti.
Kotek spojrzał na mnie z politowaniem .
Oj, Pańciu, po co się rozdrabniać? To nie lepiej wpisać po prostu, że za rządów PiS Polska ma być zawsze mistrzem świata?

lipiec 2018

(39)

Wczoraj mój Kot leżał przy miseczce czegoś mocniejszego i dumał. Męczył go protest niepełnosprawnych w Sejmie. Postanowiłem go pocieszyć.
– Kotku, rząd dał niepełnosprawnym więcej kasy niż chcieli. Wprawdzie w pieluchach, których nawet nie dadzą rady przejeść, ale liczy się dobra wola.
Nie o to chodzi. Żal, że nie pojawiła się u nich wicepremier do spraw społecznych Beata Szydło.
– Po co? Byli prezydent, premier, minister Rafalska…
Pańciu, Ty nic nie rozumiesz. Beata Szydło ma szczególny dar. Gdy nawrzeszczała na Unię „Unio, wstań z kolan!”, to Unia od razu wstała. Zamiast więc obiecywać niepełnosprawnym pieluchy czy wysyłać na nich straż marszałkowską, wystarczyło uzdrowić ich wrzaskiem: „Niepełnosprawni, wstańcie z wózków!”.

(38)

To straszne, to straszne! – utyskiwał wczoraj mój Kot, co chwilę popijając czymś mocniejszym.
– Co straszne? – spytałem.
Ogromna strata dla światowego dziedzictwa kulturowego – odparł futrzak, dopijając miseczkę.
– Jaka strata?
No Mur Chiński. Niechybnie rozbiorą!
– Czemu?
Jak to czemu? PiS rozbierze i otoczy nim Sejm. Aby chronić Kuchcińskiego przed Ochojską!

czerwiec 2018

(37)

– Kotku, zgodnie z poleceniem Prezesa zmniejszam Ci zawartość barku o 20 procent – poinformowałem swojego futrzaka.
Co?! Mój barek jest samorządowy, czyli sam się rządzi! Nie będzie byle prezes jakiejś partii decydował, ile pije cudzy bezpartyjny kot!
– Tylko nie „byle” i „jakiejś”! Skoro Pan Prezes jest kompetentny, aby ograniczyć pensje wójtów, burmistrzów, prezydentów, to i uprawnienia kotów też!
Futrzak tak się zdenerwował, że aż nalał sobie podwójnie. Postanowiłem go uspokoić Gowinem.
– Kotku, ale przewodniczący Gowin zaproponował, aby w wyborach rodzice głosowali także za dzieci.
A żeby rodzice jedynaka nie pobili się przy urnie, mieliby po pół głosu… Koty zwykle są członkami rodziny, więc też mogłyby dostać jakieś 1/3 głosu…
Co? – wrzasnął futrzak. – Ja tylko 1/3 głosu?! Jestem kilka razy większy od dziecka poczętego, a piję kilka razy więcej od statystycznego Polaka! Mnie się należą 2 głosy!
– Oooo, nie! – zaprotestowałem. – To byłoby niesprawiedliwe! Dwa głosy mogą należeć się krowie, bo jako dająca mleko jest prorodzinna i ma dwa razy więcej nóg od ludzi.
Na słowo „krowa” futrzak aż zaniemówił. Opróżnił miseczkę i westchnął:
No to przechlapane. PiS znalazł sposób, aby wygrywać wszystkie wybory.
– Jak?
To proste. Wystarczy, że wprowadzi program dla krów Obora+.
– Nie rozumiem.
Ludzi Prezes pewnym być nie może, a krowy? Gdy już je kupi programem Obora+, to ich poparcie będzie miał do czwartego tysiąclecia. Zgodnie z powiedzeniem: „Tylko krowa nie zmienia poglądów”.

(36)

„Gazeta Polska Codziennie’’ organizuje na swoich łamach akcję rozpowszechniania w świecie „wiedzy” o prawdziwych przyczynach katastrofy smoleńskiej.
Donoszenie na Polskę? To zdrada i targowica! – wykrzyknął mój Kot.
– Oj, Kotku, zdradą i targowicą jest donoszenie na Polskę za nieprzestrzeganie praworządności, natomiast informowanie światowych mediów, że Polska zamordowała swego prezydenta i elitę polityczną, a następnie że jej komisja zbrodnię tę zatuszowała, fałszując wyniki raportu, a prokuratura wojskowa okazała się rosyjską wtyką – jest chwalebne.
Czyli powinniśmy być dumni z tego, że jesteśmy państwem zbrodniczym? – zdziwił się futrzak. – To po co Polska Fundacja Narodowa ma dbać o wizerunek Polski w świecie, a firma PR-owska ma dbać o wizerunek Polskiej Fundacji Narodowej?
– Kotku, Polska Fundacja Narodowa za setki milionów złotych ma przekonywać świat, że podczas wojny byliśmy wobec Żydów szlachetni, a sympatycy „Gazety Polskiej Codziennie” mają przekonywać świat, że staliśmy się państwem zbrodniczym dopiero za Tuska, który uległ Putinowi.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił, zadumał się i rzekł:
Swego czasu Macierewicz ogłosił, że Rosja wytoczyła nam wojnę. Do dziś nie ujawnił, czy ją wygraliśmy, przegraliśmy, czy nadal walczymy. Teraz z kolei Macierewicz ogłosił, że anulował państwowy raport Jerzego Millera. Nic nie rozumiem, to nie mógł anulować Rosji?

maj 2018 

 

(35)

Mój Kot wkurzył mnie z samego rana zapytaniem. – Pańciu, czy Ty się myjesz?
– Ja?! Pewnie! Co też Ci przyszło do łepka?!
Bo prof. Marcin Matczak powiedział: „Irlandia jest jak ciotka, która nie wysyła dziecka na kolonię w miejsce, gdzie higiena jest taka, że grozi zatruciem. A my krzyczymy, że mamy suwerenne prawo się nie myć.” Więc sprawdzam, czy korzystasz ze swego prawa.
– Kotku, to tylko taka metafora odnośnie reformy sądownictwa – wyjaśniłem. – Ale prawdą jest, że my, dumny Naród, pisany wielką literą, musimy mieć prawo do śmierdzenia! I nie będzie nam byle Unia prawa tego ograniczać! Dlatego słusznie prezydent Duda przyrównał Unię do zaborców.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Zamyślił się i rzekł:
Pańciu, nie uważasz, że jak na prawdziwych patriotów przystało, powinniśmy przeciw unijnemu zaborcy wzniecić powstanie?
– Ależ, Kotku, wszystkie powstania przeciwko zaborcom już były: Listopadowe – było. Styczniowe – było. Wielkopolskie – było. Śląskie były, nawet trzy.
Nagle Kot puknął się łapką w łepek i zawołał:
Wiem! Zróbmy Drugie Powstanie z Kolan!

(34)

– Hurrraaa! Nie będzie unijnych sankcji wobec Polski, bo premier Morawiecki przekona unijnych komisarzy, że Polska jest krajem praworządnym! – przywitałem z rana swojego Kota.
Ten podniósł leniwie łepek znad miseczki czegoś mocniejszego i odparł:
Pańciu, nie pitol. Premier nie musi przekonywać komisarzy, wystarczy, że przekona Polaków.
– 44 procent naszych obywateli jest przekonanych! – zawołałem. – Jeszcze tylko przekonać wszystkie polskie prawnicze gremia, Komisję Wenecką i już zastosowanie artykułu 7. Traktatu Unijnego nam nie grozi!
Oj, Pańciu… – westchnął zwierzak – Premierowi się wydaje, że wystarczy przekazać Komisji Europejskiej jakąś Białą Księgę…
– Tylko nie jakąś! Biała Księga dowodzi, że reforma sądownictwa czerpie wzory z innych europejskich krajów, np. z Hiszpanii.
Zwierzak spojrzał na mnie jak na idiotę.
Równie dobrze nasi rolnicy uprawiający ziemniaki mogą czerpać z doświadczeń Hiszpanów hodujących palmy – odrzekł. – To premier nie zauważył, że konstytucja polska tak się ma do hiszpańskiej jak ziemniaki do daktyli?
– Kocie, nie obrażaj naszego premiera! Polska i Hiszpania mają wiele wspólnego! Ona ma króla, my Prezesa! Ona ma corridę na arenie, my w Sejmie! Ona ma wielki Real, my – Wielką Polskę na stadionie Legii.
Futrzak wytrzeszczył na mnie oczy z podziwem. I nagle zawołał:
Faktycznie! Nawet historię mamy podobną! Tam naród obalił generała Franco, a u nas przedstawiciel Narodu, Prezes, obalił pół litra (przy Okrągłym Stole) z szeregowcem Jaruzelskim!

kwiecień 2018 

(33)

Pańciu, słyszałeś?! Dumna suwerenna Polska wstała z kolan i pojechała do Izraela tłumaczyć się z ustawy o IPN! – takim zawołaniem przywitał mnie z rana mój Kot.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i dodał: – A dumny minister dumnego polskiego rządu, zarabiający ponad 17 tys. zł miesięcznie, publicznie wyżalił się, że nie mógł związać końca z końcem.
– Kotku, ale to było za złych rządów Donalda Tuska! – przypomniałem. – Minister miał trójkę dzieci, a nie było wówczas programu 500+. Więc jak tu wyżyć za 17 tysięcy?! Za PiS już jakoś ten koniec z końcem wiąże, podobnie jak pracownicy MON. Słyszałeś, aby dumni pracownicy MON na cokolwiek się użalali?
No wiesz, Pańciu, honor nie pozwala dowodzącym dumną armią użalać się, że z kart płatniczych wydali tylko 15 milionów złotych.
– Minister Kownacki wyjaśnił, że pieniądze te głównie poszły na noclegi – wyjaśniłem.
Futrzak znów sobie nalał, wypił, zamyślił się.
I zawołał:
Wiem, czemu te noclegi były takie drogie! Gdy delikatną księżniczkę z bajki Andersena uwierało ziarnko grochu, trzeba było na prześcieradle ułożyć stos pierzyn. Widocznie Misiewicz i ci dumni oficerowie, którzy trzymali nad nim parasole, mają jeszcze delikatniejsze pupy!

(32)

Od wczoraj mój kot siedzi zmartwiony nad miseczką czegoś mocniejszego. Wreszcie się odezwał:
Pańciu, jak ja będę pił w kaftanie bezpieczeństwa?
– Co?! Co też Ci, Kotku, przyszło do łepka?!
A to nie słyszałeś marszałka senatu Stanisława Karczewskiego? Najpierw nocą kolanem przepychał ustawę o IPN jako wspaniałą, a potem w TVN24 ogłosił, że ta zła ustawa nie będzie stosowana, bo aby ją stosować, ktoś musiałby być straceńcem albo osobą nieodpowiedzialną. Doradczyni prezydenta Dudy Zofia Romaszewska stwierdziła, że ta ustawa jest idiotyczna, po czym prezydent ją podpisał. Premier Morawiecki, wbrew Karczewskiemu, stwierdził, że przepis jest przepisem, więc będzie stosowany, a minister Ziobro zapowiedział, że wyda prokuratorom polecenie, aby go nie stosowali. Przecież to jest dom wariatów! Polski Obóz Psychiatryczny!
– Kotku, nie pozwalam Ci tak mówić o naszej kochanej Ojczyźnie! – zawołałem przestraszony, bo przecież ściany nawet psychiatryka mają uszy służb, na czele których stoi ułaskawiony przestępca Mariusz Kamiński. I dodałem: – Jak wykazują badania, 40 procent Polaków czuje się w naszej Ojczyźnie znakomicie.
Bo są na psychotropach w postaci codziennej dawki TVPiS. Co trzeci z nich to Napoleon, a co piąty to Prezes.
– Widzisz?! – zakrzyknąłem z triumfem. – Ledwo wstaliśmy z kolan i, patrz, jakie wspaniałe wzorce! A pozostali to chyba Piłsudscy?!
Zakłopotany zwierzak pokręcił łepkiem, nalał sobie czegoś mocniejszego do miseczki, wypił i odparł:
Jak Ci to, Pańciu, powiedzieć? Pozostali nie uważają się za Piłsudskich. Stoją w rozkroku i twierdzą, że są drabinką Prezesa ze smoleńskich miesięcznic.

marzec 2018 

(31)

Będą dekomunizować Lecha Kaczyńskiego!!! – pewnego ranka przywitał mnie mój Kot. – Co?!!!
Będą burzyć jego pomniki i wyrzucać go z nazw ulic! Niedawno minister Błaszczak powiedział, że komunizm skończył się dopiero teraz wraz z przyjęciem ustaw reformujących sądownictwo. Znaczy to, że prezydent Kaczyński utrwalał komunizm!
– To kto będzie na tabliczkach zamiast Kaczyńskiego? – spytałem zaskoczony.
– Na wszystkich ulicach i placach będzie ten, który komunizm w Polsce obalił, czyli Stanisław Piotrowicz.
– PRL-owski prokurator?! Na wszystkich tabliczkach we Wrocławiu?!
Tylko na początku. Gdy dzięki naszemu przyjacielowi Victorowi Orbanowi dostaniemy się pod opiekuńcze skrzydła Moskwy, to ojciec Rydzyk załatwi, że nazwy Wrocław już nie będzie, wszystkie miasta w Polsce będą nosiły nazwę Sankt Pietrowiczgrad.
– Wszystkie?! Tę samą nazwę?! Kocie, przecież to paranoja! A co na to Prezes Kaczyński?
Nic, pije z myszą.
– Jak to z myszą? Przecież ma kota.
Oj Pańciu, a czy widziałeś kota, który zgodziłby się pić z komuchem, który jako premier w latach 2000. utrwalał w Polsce komunizm?

(30)

Pańciu, co będzie gdy minister Ziobro zamknie w więzieniu premiera Morawieckiego, prezydenta Dudę i prezesa Kaczyńskiego? – zmartwił się dzisiaj mój Kot.
– Co też Ci, Kotku, przyszło do łepka?!
Ma wejść w życie ustawa grożąca więzieniem za szkalowanie Polski. Premier obwieścił na świecie, że Polska jest krajem skorumpowanych sędziów, Andrzej Duda ledwo został prezydentem, już naskarżył prezydentowi Niemiec, że Polska nie jest krajem sprawiedliwym. A posłowie PiS oszkalowali Polskę, że jest krajem oszustów, który sfałszował wybory!
– Ależ Kotku, PiS-owi wolno szargać wizerunek Polski. Zakaz dotyczy tylko obcych. A poza tym ustawa broni jedynie dobrego imienia naszego kraju z okresu wojny.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił, zamyślił się i rzekł:
Szarik był urodzoną na Syberii sowiecką wtyką, szczekającą po rusku, fałszującą prawdę historyczną. Czy słyszałeś, aby Szarik choć raz szczeknął o Katyniu?
– Nie słyszałem – odparłem.
Widzisz! Czyli Polacy pokochali wpajającego im historyczne kłamstwo psa, działającego na rzecz sowieckiego okupanta!
– No tak, ale Szarik był artystą, więc ustawa zwalnia go z odpowiedzialności – wyjaśniłem.
Szarik tak – nie dawał za wygraną futrzak – ale tych, co się tym historycznym kłamcą zachwycają, już z odpowiedzialności nie zwalnia.
Tym razem nalałem sobie do miseczki i ja.
– Faktycznie – odparłem. – W takim razie PiS gotów jest wsadzić do więzienia 38 milionów Polaków. Jak on to zrobi?
Futrzak wypił kolejną miseczkę i odparł:
Oj, Pańciu, PiS to potrafi, ale ja widzę problem gdzie indziej. Jednym ze skazanych będzie prezydent Barack Obama za stwierdzenie o polskich obozach śmierci. Drugim Władysław Frasyniuk za blokowanie ulicy podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Jaki będzie odbiór Polski w świecie, gdy w świat pójdzie informacja, że Polacy się pobili, bo chcieli siedzieć w jednej celi i z Obamą, i z Frasyniukiem?!

luty 2018 

(29)

Mój Kot najpierw wypił miseczkę czegoś mocniejszego, a następnie stanął przed lustrem i zaczął gadać:
Pańciu, ty polityczny lumpie! Zbliżają się Święta, do wigilijnego stołu musimy zasiąść bez podziałów. Ty zdradziecka mordo najgorszego sortu, z okazji Świąt życzę ci, żebyśmy byli wspólnotą, mieszkamy przecież pod jednym dachem. Dlatego kanalio, kłamco, zdrajco, komunisto i złodzieju, wzywam cię do zgody domowej. I chociaż jesteś targowiczaninem i hańbą naszej wspólnoty, to przecież tworzymy tę samą biało-czarną drużynę. I chociaż jesteś twórcą przemysłu pogardy wobec mnie, jestem gotów Tobie, zbrodniarzu, przebaczyć, o ile przyznasz się do wszystkich zbrodni, nawet tych, których nie popełniłeś, o ile przeprosisz i poniesiesz karę, czyli kupisz mi największą beczkę whisky.
– Kotku, dobrze się czujesz? – spytałem.
Oj, Pańciu, skoro Prezes ma za kilka tygodni powierzyć mi funkcję premiera, to ćwiczę pokojowe expose miłe dla jego ucha. Na razie na poziomie naszych domowych relacji.
Nie wytrzymałem. Nalałem sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypiłem. I odparłem:
– Kotku, zwierzęta mówią ludzkim głosem tylko w wigilijną noc. Więc Twoje expose jest chyba przedwczesne.
Teraz futrzak nalał sobie czegoś mocniejszego do miseczki, wypił i odrzekł:
Oj, Pańciu, nie dostrzegłeś jeszcze dobrej zmiany? Osły, barany, padalce, żmije gadają teraz cały rok, a jedynie w wigilijną noc pozwolą odzywać się ludziom.

(28)

Będę premierem! Będę premierem! – takim okrzykiem obudził mnie rano mój Kot siedzący nad miseczką czegoś mocniejszego.
– Kotku, coś Ci się pomerdało, premierem został Mateusz Morawiecki.
Tak, ale tylko na kilka tygodni. Zadzwonił do mnie kot Prezesa i powiedział, że Prezes uznał, że na potrzeby Europy Polska musi pokazać piękną twarz. Piękniejszą od Szydło i Morawieckiego. Brał pod uwagę Dodę, ale ostatecznie zdecydował się na mnie.
– Kocie! Przecież Ty nie masz pojęcia o rządzeniu!
Oj, Pańciu, to Ty nie wiesz, że premier jest tylko figurantem? Rządzi Prezes.
Tym razem nalałem sobie do miseczki ja. Wypiłem. No tak, pomyślałem, obłąkany cesarz Kaligula uczynił senatorem konia, to czemu Prezes nie mógłby uczynić premierem swojego rządu kota. Tymczasem futrzak kontynuował:
A wiesz. Czemu Prezes postawił na mnie? Bo jako prawdziwy wielki patriota dostrzegł we mnie coś z marszałka Piłsudskiego, czego nie ma ani Szydło, ani Morawiecki, ani nawet Doda.
– Umiłowanie ojczyzny, stanowczość, zdolności przywódcze? – spytałem nieśmiało.
Nieeee, wąsy.

styczeń 2018 

(27)

Pańciu, dlaczego Donald Tusk jest zły i źli są posłowie, którzy głosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego? – spytał mnie nagle mój kot.
– Bo oni są zdrajcami i targowicą! – zawołałem jak na prawdziwego patriotę przystało.
Nie rozumiem – odparł futrzak, nalewając sobie do miseczki czegoś mocniejszego. – Nie pomyliłeś czasem skutku z przyczyną? Co było pierwsze: dewastacja polskiej demokracji czy krytyczny wobec dewastacji głos?
– To nie ma znaczenia! Ojczyzna jest naszą matką, a o matce nie wolno mówić źle!
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i zaczął rozważać:
Skoro Ojczyzna jest matką, to naczelnik musi być jej konkubentem. Jeśli więc agresywny konkubent stosuje wobec matki przemoc, to mamy biernie przyglądać się, aż ją zatłucze? I mamy mieć za złe Parlamentowi Europejskiemu, że naszej ojczyźnianej rodzinie założył niebieską kartę?
Tym razem nalałem sobie do miseczki i ja. – Kotku, wprawdzie konkubent naszą mamusię leje bez opamiętania, ale ku uciesze 40 procent dzieci, którym dał po cukierku.
Futrzak wypił jednym haustem, aż zawirowało mu w oczach i dokończył: – Kurde, ale się w naszej rodzinie porobiło. Nie dość, że niebieska karta to jeszcze żółte papiery!

(26)

Kilka dni temu mojemu kotu odbiło. Przefarbował futro na biało i zrobił sobie fryzurę afro.
– Kotku, dobrze się czujesz? – spytałem.
A to nie słyszałeś prawdziwych patriotów? Europa ma być biała i biała ma być rasa. Tobie to dobrze, bo jesteś siwy, to Ci nie wpierdzielą, a ja? Jak mam żyć w Europie jako biało-czarny dachowiec? Więc w ten sposób demonstruję, że jestem godny życia na naszym kontynencie.
– Ależ Kotku, to tylko pogląd tych, którzy w marszu patriotów szli pod hasłem „My chcemy Boga”. Inni tak źle nie myślą.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i rzekł:
Nie rozumiem. Chcą Boga i równocześnie chcą białej Europy? To oni nie wiedzą, że Bóg jest czarnoskórym Chińczykiem? Przecież ten starszy Pan z obrazków, z siwą brodą na chmurce, to nie Bóg, tylko wyobrażenie artystów.
– Ciii – zatkałem mu pyszczek i dodałem. – A poza tym hasło „Biała Europa” dotyczy ludzi, a nie zwierząt. Widziałeś krowy? Są kolorowe.
Futrzak znów sobie nalał, wypił, zamyślił się i odparł:
Pańciu, a widziałeś wielbłąda? To właśnie była ruda krowa, która myślała podobnie zanim do zoo wparowali patrioci.

grudzień 2017 

(25)

Politycy rozważają, na czym polegać będzie rekonstrukcja rządu. Solą w oku jest służba zdrowia. Mój kot dumał nad miseczką czegoś mocniejszego, aż znalazł rozwiązanie:
Antoni Macierewicz powinien kierować dwoma ministerstwami: obrony narodowej i zdrowia – rzekł.
– Co?!
Na moje zwątpienie futrzak rzucił mi przed nos „Gazetę Polską Codziennie” z 9 września br. z wielkim tytułem na 1. stronie: „Polska obroni NATO przed Rosją”. – Widzisz! – zawołał. – Dzięki Macierewiczowi staliśmy się supermocarstwem! Obronimy przed Rosją i wojska francuskie, i niemieckie, i brytyjskie, a nawet amerykańskie.
Przetarłem oczy ze zdumienia. Gazeta nie mogłaby przecież aż tak kłamać. A futrzak kontynuował:
W telewizji Trwam Antoni Macierewicz wygłasza cykl felietonów nazywający się „Głos Polski”. Skoro więc głos Macierewicza jest głosem Polski, to znaczy, że Macierewicz jest Polską. Czyli supermocarstwem, które w obronie wojsk NATO pogoni wojska rosyjskie aż pod Alaskę! On to taki Batman, Superman, Spider-Man i Kaczyński w jednej osobie!
– No dobra, ale tu nie wystarczy latać, skąd weźmie kasę na wzrost finansowania służby zdrowia?
Oj, Pańciu, Ty nic nie rozumiesz. Po co pieniądze? Jak Macierewicz przejmie także resort zdrowia, to zdrowie stawi się na rozkaz.

listopad 2017 

(24)

Mój Kot nasikał w barku. Gdy zrobiłem mu awanturę, bezczelnie odparł:
Przecież ja tylko biorę przykład z premier Beaty Szydło.
– Co?! Czy widziałeś, żeby dystyngowana pani premier sikała do sejmowego barku?!
Oj, Pańciu, ja tak metaforycznie. Gdy Komisja Europejska mówi, że w Unii obowiązuje przestrzeganie wspólnych wartości, jak w dżentelmeńskim klubie, to pani premier odpowiada, że przestrzega wartości wolnego rynku, a Unii wara od naszych spraw wewnętrznych. Więc ja odpowiadam podobnie: przestrzegam wartości picia za Twoje, a od reszty Ci wara.
– Ależ Kotku, są jakieś ogólnie przyjęte zasady kultury, przyzwoitości, higieny. Gdy Cię brałem zagubionego z klatki schodowej, to obiecałeś przestrzegać zasad obowiązujących w moim mieszkaniu.
– Tak, ale wtedy byłem mały. Nie wiedziałem, co znaczy godność i suwerenność.
– Kocie, godność i suwerenność nie polega na tym, abyś sikał do barku i aby u nas tak cuchnęło, żeby nawet kundle z sąsiedztwa omijały nas szerokim łukiem!
Gdy zaczną nas omijać – stwierdził futrzak – to będzie znak, że wreszcie staliśmy się wyspą wolności i tolerancji. Tak powiedział Prezes.
– Kocie! Ale jak Ty na tej cuchnącej wyspie wytrzymasz?! I z pustymi butelkami!
Futrzak szybko nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, póki było z czego, pospiesznie wypił i zawołał zdziwiony:
Z pustymi butelkami?!
Chwycił szmatę, szybko po sobie posprzątał i stwierdził:
Już nie chcę być wyspą wolności.
Zamyślił się moment i dodał:
Wy, Polacy, jesteście dziwni. Kiedy angielscy wyspiarze po niewczasie zrozumieli, co znaczy wspólnota, wy chcecie po niewczasie zrozumieć, co znaczy być osamotnioną wyspą.

październik 2017 

(23)

Pańciu, leć po skrzynkę whisky! Musimy oblać to, że będziemy bogaci! – zawołał dziś rano mój Kot.
– My?! Bogaci?! Z czego, nawet w Lotto nie gram.
Nie słyszałeś? Poseł Jarosław Kaczyński zamierza tupnąć nogą i Merkel wypłaci nam reparacje za II wojnę światową. Potem od zaborców za rozbiory. Od Macrona, May i Trumpa za Jałtę, potem od Szwecji za potop i od potomków Ulryka von Jungingena za Danuśkę. A dodatkowo od Putina za 17 września 1939 r. i za wywózkę Twoich dziadków na Sybir.
– Hola, Kotku, posłowi Kaczyńskiemu nawet wraku tupolewa nie udało się do Polski sprowadzić. A Ty mówisz o horrendalnych reparacjach?
Futrzak nalał sobie, wypił. Po czym sięgnął po słuchawką telefonu. Wybił numer i zamiauczał po kociemu. Po chwili miauczenia odłożył słuchawkę.
Rozmawiałem z kotem prezesa. Masz rację, poseł prezes jedynie się przejęzyczył. On nie będzie od Merkel żądał reparacji, poprosi jedynie o punkt repasacji. Pończoch.

(22)

Pańciu, ja chcę paszport – poprosił z rana mój Kot.
– Kotku, po co Ci? Przecież Ty nawet z domu nie wychodzisz.
Minister Błaszczak powiedział, że Polacy powinni z paszportu być dumni. Więc ja chcę być dumny.
– Tak – potwierdziłem. – Dlatego Ministerstwo ogłosiło konkurs na wizerunek jakiejś naszej szczególnej budowli. W plebiscycie prowadzą litewska Ostra Brama w Wilnie i cmentarz Orląt Lwowskich w ukraińskim Lwowie.
Futrzak nalał sobie czegoś mocniejszego do miseczki. Wypił, zadumał się i rzekł:
Ja uważam, że w polskim paszporcie powinien być rysunek Reichstagu.
– Kocie! Reichstag jest niemiecki!
Ale on nam dostarcza więcej powodów do dumy niż wszystkie budowle polskie, litewskie i ukraińskie razem wzięte. Prezes Kaczyński w stronę Reichstagu pluje trzy razy dziennie, dzięki czemu dumna premier Szydło wstała z kolan. A w 1945 roku Szarik na Reichstag nasikał, co naszą narodową dumę tylko wzmacnia.
Nalałem sobie do miseczki i ja. Wypiłem. – Kotku, motyw Wilna jest uzasadniony, bo Matka Ostrobramska była Polką, Orlęta też były Polakami, a Szarik, niestety, był ruskim agentem.
Kot znów sobie nalał. Wypił i westchnął:
Właściwie ten konkurs jest bez sensu. Przy naszej polityce odwracania się od UE, polityce bratania się z Orbanem
i Orbana z Putinem, w naszych paszportach i tak znajdzie się obrazek Kremla.

wrzesień 2017 

(21)

Pańciu, ja też chcę wygłosić orędzie – rzekł z rana mój Kot.
– Ty?!!!
Nastąpiła moda na orędzia. To pani premier, to prezydent, to znów pani premier. A kot żaden!
– I co byś Ty w tym orędziu powiedział?
Futrzak odstawił miseczkę czegoś mocniejszego, bo prezydent i pani premier też odstawiają swoje miseczki przed wygłaszaniem orędzia, podniósł łepek i zaczął:
My, dumny naród koci, kierujący się szacunkiem wobec innych zwierząt, nie ubliżający im od ubeckich wdów czy bolszewickich upiorów, apelujemy do rządzących, aby brali przykład z kotów. Czy ktoś widział, aby jakikolwiek kot podpisał niekonstytucyjną ustawę? Czy ktoś widział, aby jakikolwiek kot kłamał przed kamerą, mówiąc, że protestujące tłumy walczą o utrzymanie systemu nadużyć w sądach? Czy ktoś widział, aby jakikolwiek kot wyrażał pogardę wobec suwerena, a nawet Seweryna czy innych aktorów?
– Kotku – przerwałem mu. – Ty wierzysz, że prezydent i premier Ciebie posłuchają?
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił, zamyślił się i odparł:
Chyba, Pańciu, masz rację. Rządzący wszystko interpretują na opak. Obawiam się więc, że jeśli z kotów zaczną brać przykład, to zamiast szanować bliźnich, będą wdrapywać się na drzewa.

(20)

Jesteś kanalią i mordercą ze zdradziecką mordą! – zawołał do mnie mój kot po wypiciu miseczki czegoś mocniejszego.
– Kotku, tylko Prezes może do mnie tak mówić – skarciłem go. – Bo jak mówią politycy z PiS, Prezes od siedmiu lat ma mocną traumę, więc ma prawo nie wiedzieć, co mówi.
Pańciu, jak ktoś ma taką traumę, to leży na kozetce u psychiatry, a nie krzyczy, że będzie naprawiał Polskę!
– Kotku, psychiatrzy mają różne metody. Może jego psychiatra zamiast kozetki zapisał mu drabinkę na Krakowskim Przedmieściu i sejmową mównicę? I zalecił mu też poniżanie Polaków jako sposób na wzmocnienie własnej wartości​?
Futrzak zatarł łapki. – To ja też chcę wzmocnić swoją wartość – stwierdził i zakrzyknął:
Lwie, ty rozczochrany padalcu!
Nagle od strony wrocławskiego Zoo dał się słyszeć głos lwa:
To, że jestem rozczochranym padalcem uznaję. To, że mam zdradziecką mordę – uznaję. Ale to, że 38 procent Polaków nadal popiera metody rządów plemiennych kacyków – tego, kurde, zrozumieć nie potrafię. Chcę z powrotem do Afryki!

sierpień 2017 

(19)

Mój Kot zajął się rzeźbiarstwem. Miałem nadzieję na kociego Leonarda da Vinci. Niestety. Wyrzeźbił jedynie procę.
– A po cóż Ci ta proca? – spytałem.
To prototyp broni Wojskowej Obrony Terytorialnej. Pani premier powiedziała w Auschwitz, że musimy zrobić wszystko, aby chronić naszych obywateli. Więc wziąłem sobie te słowa do serca. Dzięki tej broni nasze dzielne wojska terytorialne będą mogły przebijać pontony płynących do Europy wrogich najeźdźców z Syrii.
– Kocie, przecież to byłaby zbrodnia!
Zbrodnią byłoby, gdyby to angielscy żołnierze strzelali z procy do samolotów, którymi lecą do Anglii imigranci polscy.
– Kocie…
Pańciu, Unia nakazuje, aby Polska była solidarna z Włochami i Grecją, do których to krajów uchodźcy falami przypływają na pontonach. Żeby więc być solidarnymi, a równocześnie móc uchodźców nie przyjmować, trzeba znaleźć sposób. Gdy im te pontony poprzebijamy, wtedy uchodźcy z konieczności wrócą wpław do Afryki, więc Polska nie będzie musiała się tłumaczyć, że ich nie przyjmuje.
– Kocie, ależ wśród uchodźców są kobiety i dzieci! Potoną!
Kot sięgnął po butelkę czegoś mocniejszego. Nalał sobie, wypił i odparł:
Oj, Pańciu, polski rząd jest na to przygotowany. Zachowa się jak na rząd prawdziwie katolickiego kraju przystało: za dusze ofiar zamówi mszę.

(18)

– Kocie, słyszałeś?! Policja zatrzymała wczoraj Frasyniuka! I jeszcze będzie miał zarzut szarpania się z policjantami na Krakowskim Przedmieściu!
Futrzak leniwie podniósł łepek. – I słusznie – odparł, dopijając miseczkę czegoś mocniejszego. – Prezes już dawno ujawnił, że Frasyniuk jest komunistą, złodziejem i najgorszym sortem oderwanym od koryta. A w stanie wojennym stał tam, gdzie stało ZOMO.
– Kocie! Frasyniuk tam, gdzie ZOMO?! To gdzie w takim razie stał Kaczyński?
Jak to gdzie? Stał tam, gdzie największy polski patriota!
– Jan Paweł II?
Futrzak skrzywił się z niesmakiem.
Eeee, największy, powiedziałem.
– Gortat?
Oj, Pańciu, Tu nie o wzrost chodzi, o siłę patriotyzmu. O poświęcenie dla Ojczyzny!
Teraz ja sobie nalałem do miseczki czegoś mocniejszego.
– Piłsudski? – spytałem niepewnie.
Nieee, przecież powiedziałem wyraźnie: NAJWIĘKSZY!!! Według PiS!
Ze zniecierpliwienia futrzak aż znów sobie nalał, wypił. I dopowiedział:
Kaczyński stał tam, gdzie prokurator Piotrowicz.

lipiec 2017 

(17)

Jesteś skorumpowany! – wrzasnął mój Kot, wychyliwszy się z barku.
– To nieprawda! Skorumpowani są tylko czołowi politycy, sędziowie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego – odkrzyknąłem, domyślając się, że futrzak nawiązuje do słynnej wypowiedzi sędziego TK, prof. Lecha Morawskiego na Oxfordzie.
Ale zwierzak nie dał za wygraną.
I przestrzegasz tej fatalnej, dramatycznej Konstytucji, którą każdy patriota się brzydzi! – krzyczał dalej.
– Ależ, Kotku, prof. Morawski przysięgał przed Prezydentem RP na tę Konstytucję, że będzie stał na jej straży! – przypomniałem futrzakowi, podsuwając mu pod nos ten najważniejszy akt prawny z orłem na okładce.
Futrzak nalał sobie, wypił i rzekł: – Chyba przestanę pić z tobą i zacznę pić z prof. Morawskim. Podoba mi się jego ocena Konstytucji. Sam mi powiedział, czemu ma o niej tak druzgocące zdanie.
– Co??? Sam sędzia profesor Ci to powiedział?!!!
Tak. Sędzia prof. Morawski nie może ścierpieć Konstytucji RP, bo też uważa, że godłem Polski powinien być KOT!

(16)

Przyniosłem do domu bukiet białego bzu. Mój kot dostał szału.
Pańciu, jesteś oszalały z nienawiści, nienawidzisz Polski! Nie słyszałeś Prezesa podczas 85. miesięcznicy smoleńskiej?! Biały bez to symbol głupoty i nienawiści!
– Kotku, coś ci się pomerdało! Prezes powiedział, że to biała róża jest symbolem skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści, a kto ją trzyma, jest oszalały z nienawiści do Polski.
To na pewno nie chodziło o biały bez? – upewniał się futrzak.
– Oczywiście, że nie. O białą różę. To te trzymali na Krakowskim Przedmieściu oszaleli z nienawiści wrogowie Polski.
Kot nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Wypił. – To i tak Polska ma szczęście, że ci nienawistni ludzie nie trzymali w rękach róż sztucznych – odparł.
– Czemu?
To Ty, Pańciu, nie wiesz? Sztuczne białe róże są symbolem potrójnej nienawiści do Polski i poczwórnej wściekłej nienawiści do Krakowskiego Przedmieścia! Prezes tego nie powiedział?
– Nie, tego nie mówił. Pewnie zapomniał, zajęty troską o Polskę.
Futrzak znów sobie nalał, wypił i rzekł: – Teraz, Pańciu, rozumiesz, czemu złotą whisky przedkładam nad białą czyściochę.
– Tak, biała wódka symbolizuje wrogie nam idee białogwardzistów i symbolizuje mróz w maju, który niszczy zawiązki owoców. A kolor whisky to przecież złota polska jesień…
Kot spojrzał na mnie zdziwiony. – Co Ty, Pańciu, pitolisz o jakiejś jesieni. Kolor złoty to symbol najwyższego stopnia patriotyzmu! To przecież symbol komisji śledczej w sprawie Amber Gold i Tuska za kratami!

czerwiec 2017 

(15)

Nie rozumiem – powiedział mój kot. – Rządowa podkomisja Wacława Berczyńskiego powołana do powtórnego wyjaśnienia smoleńskiej katastrofy ustaliła, że w Tupolewie wybuchła bomba termobaryczna.
– Nie, trzy lata temu II wiceprzewodniczący tej podkomisji, dr inż. Bogdan Gajewski z Kanady, wygłosił w Brukseli referat, że polski Tupolew został nad Smoleńskiem zestrzelony! – zaprzeczyłem.
Jak to zestrzelony? – zdumiał się zwierzak.
Na szczęście mój kot w Berlinie ma znajomą kotkę. Chwycił telefon, wycisnął numer.
Helga? – przeraźliwie miauknął po niemiecku.
Rozmowa trwała krótko. Odłożył telefon.
Wszystko jasne – powiedział do mnie. – Niemieckie koty mają informację od rosyjskich kotów spod Kremla, które podsłuchały Putina, jak gadał przez sen. Żadne zestrzelenie, żadna bomba, żaden hel, żadna sztuczna mgła.
Ulżyło mi. – Więc jednak katastrofa?
Nie – odparł kot. – Tupolew został otruty.

(14)

– Pańciu, czemu zamknąłeś barek na klucz! – zawołał zdenerwowany mój kot.
– Nie słyszałeś?! Sejm przyjął uchwałę, że rok 2017 jest rokiem wychowania w trzeźwości.
Dla kotów?
– No, chyba nie, dla ludzi.
To leć, Pańciu, po skrzynkę whisky. Musimy to oblać.
– Kocie! W PiS-ie żałoba po Misiewiczu, a Ty chcesz oblewać?!
Faktycznie – miauknął futrzak. Drżącymi łapkami nalał sobie czegoś mocniejszego do miseczki i wypił.
– Kotku, nie rozpaczaj. Misiewicz zapracował sobie na to, aby PiS się z nim rozstał.
Pańciu, przecież ja nie z tego powodu, że Misiewicz nie jest już w PiS-ie.
– To z jakiego?
Ze wstydu! Bo od kiedy Misiewicz zasilił grono bezpartyjnych, to wstyd się przyznać, że jest się bezpartyjnym!

maj 2017

(13)

Mój kot wychylił się z barku z triumfalnym okrzykiem: – Huraaaa! Wstałem z kolan! Jak dumna Polska na ostatnim szczycie w Brukseli!
Nagle na łebku futrzaka dostrzegłem ogromnego guza. – A ten guz, Ty mój bohaterze, to z czego?
Zbyt dynamicznie z tych kolan wstałem i nie spostrzegłem, że nad łebkiem miałem górną półkę.
– To podobnie jak Polska – stwierdziłem.
Futrzak nalał sobie miseczkę czegoś mocniejszego.
Podumał chwilę i rzekł.
Nie rozumiem. Jak premier Szydło nabiła guza Polsce, to cała ekipa rządowo-parlamentarna witała ją naręczem kwiatów, a jak ja nabiłem guza sobie, to nikt nie przywitał mnie nawet butelką!
– Kotku, bo dzięki bohaterstwu pani premier Ty odzyskałeś podmiotowość. A co pani premier zawdzięcza Tobie lub innemu kotu?
Futrzak znów sobie nalał. Wypił. I znów nalał. I znów. Wreszcie zawołał.
Zawdzięcza nam zdrowie! Czy widziałeś kota, który pierdolnąłby w rządową limuzynę cinquecentem?

kwiecień 2017 

(12)

– O czym myślisz? – spytałem mojego kota dumającego nad miseczką czegoś mocniejszego.
Nie rozumiem. Czemu PiS chce, aby politycy wybierali sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa? – spytał.
– Jak to czemu?! – zawołałem retorycznym zapytaniem, wszak uzasadnienie PiS jest proste – posłowie wywodzą się z ludu, tak? Jeśli więc to oni będą decydować o tym, kto jak ma sądzić, to tym samym i sądy będą bliżej ludu. Chyba to dobrze, prawda?
Futrzak wypił miseczkę czegoś mocniejszego i pokręcił łebkiem.
– Co ci tu nie pasuje? To źle, że sądy będą wreszcie bliżej ludzi?!
Kot znów sobie nalał, wypił.
Widzisz, Pańciu, sąd jest jak sztacheta w płocie.
– Co?!!! Nie ubliżasz sądom?!
Ale zwierzak powtórzył: – Sąd jest jak sztacheta w płocie oddzielającym prawo od bezprawia. A nasza kochana Polska wygląda w tej chwili jak PRL-owska wiejska zabawa, na której sztachety poszły w ruch.
– Co?
Więc niech każdy sam sobie odpowie, czy woli sztachetę w płocie, czy bliżej – na jego dupie.

marzec 2017

(11)

Czytałeś, nie będzie śledztwa w sprawie staranowania prywatnych samochodów przez kolumnę ministra Macierewicza! – zakrzyknął mój Kot.
– I słusznie – odparłem. – Minister miał prawo je staranować, bo spieszył się od wielebnego ojca Rydzyka do przewielebnego Prezesa PiS, któremu niepokorny tygodnik „wSieci” nadał tytuł „Człowieka Wolności”.
Pańciu, mnie nie chodzi o śledztwo przeciwko funkcjonariuszom BOR, którzy staranowali. Mnie chodzi o śledztwo w sprawie zatrzymania się indywidualnych kierowców, w których auta kolumna ministra uderzyła.
– Kocie, oni musieli się zatrzymać, bo mieli czerwone światło!
Kot nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Wypił. Zamyślił się i odparł.
I tego właśnie nie rozumiem – rzekł. – Minister nie powołał nawet komisji śledczej.
Z nerwów nalałem sobie do miseczki i ja.
– I co taka komisja miałaby wyjaśnić!? – zakrzyknąłem.
Jak to co?! Że sygnalizacja świetlna zorganizowała na ministra zamach!

(10)

Marszałek Marek Kuchciński zażądał od posłów opozycji wyjaśnień, dlaczego okupowali mównicę. A mój kot od 16 grudnia nie może doczekać się wyjaśnień od marszałka Kuchcińskiego, dlaczego wykluczył z obrad posła Michała Szczerbę. I zaczął budować swoją wizję konfliktu.
– Wybieram się do Narodowego Forum Muzyki – pochwaliłem się mojemu futrzakowi. Ten łapkami zatkał sobie uszy i zawołał: – Muzyki?! Pańciu, nie używaj przy mnie słów wulgarnych, obelżywych i nieobyczajnych!
– Ależ kotku, „muzyka” łagodzi obyczaje…
Pańciu! Pan Marszałek Kochany uznał słowo to za tak obrzydliwe, które mogłoby zgorszyć cały polski naród, że jedynym ratunkiem dla narodu było wykluczenie z obrad posła, który słowa tego użył.
– Ależ Kotku!!! Muzyka to Chopin, Penderecki, to Kukiz bez „15”!
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego.
I się zamyślił.
Już wiem! – zawołał triumfalnie. – Wiem, czemu Pan Marszałek Kochany wykluczył posła Szczerbę.
– No???
Poseł Szczerba wobec Pana Marszałka Kochanego jest wyjątkowo złośliwy. Dlatego, aby mu dokuczyć, słowo „muzyka” wypowiedział przez „ó”!

luty 2017

(9)

Boję się – rzekł cicho mój kot, dumając nad miseczką czegoś mocniejszego.
– Ależ Kotku, wszystko idzie w dobrym kierunku: dolar jest po 4,20, a mógł być po 5 zł; za dwa tygodnie PiS przejmie Trybunał Konstytucyjny…
I przyjął ustawę, na mocy której władza będzie uprzywilejowana w organizowaniu wieców. Z innymi kotami organizujemy 13 grudnia wiec w obronie demokracji i dlatego się boję, że zgodnie z tą ustawą, PiS zorganizuje w tym samym czasie i miejscu jakiś wiec swój.
– Trudno, to go nie zorganizujecie – odparłem brutalnie. – Będziecie się przyglądać, jak na wybranym przez Was miejscu patriotycznie wiecować będzie PiS.
Pańciu, Ty nic nie rozumiesz. Ja nie boję się, że nie pozwolą nam bronić demokracji. Boję się właśnie o PiS. Bo jak na dachowców przystało – na miejsce naszego wiecu wybraliśmy stromy dach wieżowca.

styczeń 2017

(8)

Dawno z kotem nie rozmawiałem. Ale zauważyłem, że chyba jest chory, bo chodzi markotny i nie pije!
Pańciu, Prezes powiedział, że Polska ma wrogów zewnętrznych i wewnętrznych. Do których mnie zaliczył?
– Ciebie?
Jeśli kryterium są granice Polski, to jestem wrogiem wewnętrznym i Prezes wyśle na mnie Błaszczaka. Ale jeśli kryterium są dwunożni – to zewnętrznym, i wyśle na mnie Macierewicza.
– Kotku, przecież wiesz, że Prezes sam nie wie, co mówi, bo gdyby wiedział, to by powiedział, co chciał powiedzieć.
Kot zasmucił się jeszcze bardziej.
Nalej sobie, to będziesz jak dawniej – poradziłem.
Nie mogę! – krzyknął. – Przecież Prezes powiedział, że przedsiębiorcy specjalnie nie inwestują, ponosząc straty, aby zrobić na złość rządowi PiS.
– I co to ma do Twojego picia?
Jak to co?! Jak wypiję, to Prezes oskarży mnie o zamach! Ogłosi, że pijąc whisky, niszczę mu wątrobę!

grudzień 2016

(7)

Pańciu, co ze mną będzie, jak zamkną cię w kryminale? – zmartwił się mój kot.
– Mnie?! W kryminale?! A za co?!
Za pracę w niedzielę. Projekt „Solidarności” przewiduje za to przestępstwo aż dwa lata.
– Kotku, to nie dotyczy dziennikarzy, tylko handlowców krwiopijców.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i odparł z ulgą: – To dobrze, bo też się martwiłem, kto zajmie się więźniami, gdy do cel trafią pracujący w niedzielę pracownicy służby więziennej.
– Kotku, to byłaby jakaś paranoja! Nasz kochany kraj jest normalny!
Kot znów sobie nalał, wypił i odparł:
Dziękuję Pańciu. Już wierzę, że nasz kraj jest normalny. Dlatego nikogo nie dziwi kot pijący whisky i gadający ze swoim Pańciem.

listopad 2016

(6)

To, że angielscy ksenofobi biją naszych, to rozumiem – powiedział wczoraj mój kot. – To, że nasi ministrowie pojechali udzielić rządowi angielskiemu reprymendy, też rozumiem. Ale żeby Polacy bili polskich profesorów w Polsce?! A co gorsza, żeby minister Błaszczak nie pojechał do tego profesora, aby go przeprosić, i nie pojechał, aby udzielić komendantowi głównemu policji reprymendy – tego już nie rozumiem.
– Ależ Kotku, wszystko jest w porządku. Powiem dosadnie językiem patrioty: polski profesor dostał wpierdol, bo mu się należało. Bo w Polsce rozmawiał po niemiecku, kiedy w naszym tolerancyjnym kraju należy mówić tylko po polsku!
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Wypił i zamyślił się, po czym rzekł.
No tak, to teraz rozumiem, czemu podczas Światowych Dni Młodzieży papież Franciszek przed wyjściem do okna przy Franciszkańskiej usilnie ćwiczył polską wymowę. I dlaczego zaczął swe wystąpienie od poprawnie wypowiedzianego „dobry wieczór”.

(5)

– Kocie, jako patrioci musimy obowiązkowo iść na film „Smoleńsk”.
Ja?! – zdziwił się futrzak. – Zawsze jak idę do kina, to siada przede mną jakiś dwumetrowiec.
– Nie musisz widzieć, wystarczy, jak usłyszysz te trzy wybuchy w lecącym tupolewie.
Ależ Pańciu, czarne skrzynki nie zarejestrowały żadnych wybuchów!
– Gdyby poszły do kina, to by zarejestrowały.
Ale na Zachodzie zakwalifikowali „Smoleńsk” jako film fantasy. A ja nie lubię takich filmów.
Stanęło na tym, że poszedłem sam. A kot pił. Ale po powrocie zrobiłem mu lekcję patriotyzmu – opowiedziałem wszystko, co zobaczyłem na ekranie:
Że stacja TVM-SAT jest wyjątkowo wredna. Że na sopockim molo Tusk knuł z Putinem, co zaniepokoiło prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Że nawet amerykańscy dziennikarze nie uwierzyli w to, że brzoza mogła urwać skrzydło; że przyczyną katastrofy/zamachu były dwa wybuchy w skrzydle, a trzeci – największy – rozerwał kadłub. Że rosyjscy kontrolerzy sprowadzili samolot do wysokości 50 m (nie wiadomo po co, skoro zaklepany był już wybuch), a wcześniej rosyjski samolot zrzucił sztuczną mgłę: „Zrzut zakończyłem. Oddalam się na wschód”. No i Tuskowe służby mordowały świadków, pozorując samobójstwa. A poza tym nuda!
Kot przeraził się. – Pańciu, skończysz w więzieniu!
– Ja?!!!
A kto poszedł na antypolski film, w którym Polacy spiskują, mordują, a następnie zbrodnie te tuszują? Według nowej ustawy za złe słowo o polskim narodzie grożą trzy lata więzienia!
Spociłem się ze strachu. Nalałem sobie do miseczki i ja. Wypiłem z kotem. Na szczęście ten mnie pocieszył:
Ale wiesz, Pańciu, masz szanse na wyrok w zawieszeniu. Musisz tylko przekonać sąd, że to faktycznie film fantasy.

październik 2016

(4)

Nie jesteś patriotą! – krzyknął w moją stronę mój kot.
– Faktycznie – pomyślałem. – Nie ubliżam innym Polakom i nie wołam do nich „wypier…!”, nie chodzę z kijem baseballowym z patriotycznymi motywami, nawet nie noszę majtek z symbolem Polski Walczącej.
Nigdy nie byłeś patriotą! – wołał dalej futrzak. – Nawet godło ci przeszkadzało!
– Prawda – pomyślałem. – W latach 90. doprowadziłem do usunięcia godła w Sądzie Okręgowym w Świdnicy. A ściślej – ze ściany toalety tegoż sądu. Zobaczywszy je w takim miejscu, skomentowałem na łamach „GW”: Dzięki Bogu załatwiającym się nie przygrywa hymn, bo trudno byłoby stać, siedząc na desce.
Po reprymendzie mojego kota zrobiło mi się wstyd – mimo że uczciwie płacę podatki, a Polskę mam w sercu. – Ja chcę być patriotą – rzekłem błagalnie do futrzaka.

Kot nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i popadł w medytację. Po chwili był łaskaw mi pomóc:
Powinieneś brać przykład z nas, kotów. Koty oznaczają swój teren, obchodząc go dookoła i obsikując.
– Mam chodzić po ulicach i sikać?! I to ma być patriotyczny gest?!
Oj, Pańciu, skoro prezydent Duda publicznie pluje na Polskę, głosząc, że przez 27 lat nie miała godności, to wyższym stopniem patriotyzmu musi być już tylko jej obsikanie.

wrzesień 2016

(3)

– Kocie, słyszałeś, poseł PiS Dominik Tarczyński przeprosił Lecha Wałęsę za swój chamski wpis, w którym nazwał go bydlakiem i wyzwał na solo!
Futrzak ani na mnie spojrzał. Nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego i siorbnął.
– Nawet PiS nie zaakceptował tej wypowiedzi – kontynuowałem. – A Tomasz Lis i sporo facebookowców też wyzwało Tarczyńskiego na solo.
Kot, znów milcząco, wypił co nieco.
– Kocie, miałem nadzieję, że ty też go wyzwiesz tak „sam na sam”… a Ty nic!
Kot dopił miseczkę i wreszcie był łaskaw się odezwać:
Oj, Pańciu, nie każdy dorósł do roli posła. Spójrz: drzewo jest duże, więc cóż z tego, że jakiś mały narząd demonstracyjnie nasika na drzewo. Drzewo dalej będzie duże, a narząd – mały.

(2)

Od trzech dni mój kot pije na umór. Wszystko przez minister edukacji Annę Zalewską, która powiedziała w „Kropce nad i” (TVN24), że poległym jest ten, kto zginął, także w wypadku, a nie tylko w boju.
Dziś wreszcie futrzak się odezwał:
Kurde, jak trudno ambitnemu kotu bohatersko zejść z tego świata. Boję się, że nie polegnę szybko w walce z unijną whisky. A wtedy minister Macierewicz nie zdąży wpisać mnie na listę apelu poległych, który ma być odczytany w rocznicę Powstania Warszawskiego.
– Kotku, aby polec, to trzeba zginąć, nagle, a nie wyzionąć ducha przy barku.
Zwierzak zamyślił się i rzekł:
Pańciu, w takim razie Macierewicz ma rację, że chce podczas rocznicowej uroczystości żyjących powstańców upokorzyć odczytaniem apelu „poległych” w Smoleńsku. Bo co to za bohaterowie, którzy w powstaniu nie dali się zabić?
Futrzak nalał sobie, wypił i dodał:
I w ogóle co to za bohaterowie, którzy w kanałach brodzili w szambie. Prawdziwi bohaterowie polegliby, śmigając po kanałach tupolewem! 

sierpień 2016 

(1)

– Kocie, 4 czerwca Prezes powiedział, że jesteś rebeliantem!
Ja?! Przecież rebeliant to uczestnik zbrojnego spisku przeciwko rządzącym, a ja nawet widelca nie mam.
– Ale masz miseczkę! Prezes, który wysyła do psychiatry Billa Clintona, uznał, że miseczka też jest uzbrojeniem!
Futrzak nalał sobie do niej czegoś mocniejszego, bo uzbrojenie bez amunicji to jak poznańska rzeźba Chrystusa bez asysty Macierewicza. A ja kontynuowałem:
– 4 czerwca 1989 r. to była narodowa klęska Polski. Dlatego minister Kempa zagnała swoich urzędników do pracy, były premier Jan Olszewski mówił w radiu, że 4 czerwca to dzień żałoby, a prezydent Andrzej Duda uznał, że żałobę najlepiej obchodzić, zwiedzając muzeum Herlinga-Grudzińskiego we Włoszech.
Kot nadpił i rzekł.
Patrz, Pańciu, ale żeśmy cały świat wystrychnęli na dudka. Bo świat myślał, że to my obaliliśmy komunę. A to obalili ją Niemcy i Rumuni. I Węgrzy, od których teraz uczymy się demokracji.
Polałem sobie i ja.
– No to za wdzięczność dzielnym Niemcom, Rumunom i Węgrom! Że dzięki nim my, suweren, mogliśmy wybrać PiS! – zawołałem. – I za narodowe dzieło na miarę Hollywoodu, dzięki któremu świat wreszcie usłyszy o sukcesach wielkiej, dumnej Polski!
To Polska ma jakieś sukcesy? – zdziwił się futrzak.
– No, przyjęła chrzest, pokonała Krzyżaków, Turków, Niemców, nawet Rosjan!
Kot znów sobie nalał, wypił i westchnął.
Kurde, dziwna ta Polska: z obcymi wygrywa, a od Polaków zawsze dostaje w dupę.

lipiec 2016 

Dodaj komentarz