O tym, jak KOD wręczał DEKODERA Prezydentowi Dudzie

Wyruszyliśmy skoro świt samochodem do Karpacza. W pozytywnym nastroju, ze szczekaczką, z flagami ruszyliśmy pokazać swoją obecność i sprzeciw wobec działań rządu.

Droga była kręta i wyboista, prowadziła nas przez coraz rzadziej rozsiane wsie. Im bliżej byliśmy Karpacza, tym bardziej zauważalne były częstsze patrole policji, czy straży granicznej. Byliśmy pewni, że jedziemy w dobrym kierunku. Po około 2 godzinach drogi dotarliśmy do punktu spotkania z naszymi przyjaciółmi z KOD Jelenia Góra.

Zebraliśmy się w grupę i ruszyliśmy czym prędzej na stok. Na miejscu okazało się, że spóźniliśmy się o parę minut: prezydent pojechał już wyciągiem na górę. Nie zastanawialiśmy się zbyt długo: w pocie czoła ruszyliśmy w ślad za nim, a dzięki przychylności służb porządkowych stoku w krótkim czasie, bez zbędnej kontroli staliśmy już u bramek wejściowych na MP Parlamentarzystów. Pierwsze osoby po krótkiej kontroli przez „Borowików” dostały się na teren imprezy, ale nasze szczęście nie trwało długo … Znaczek KOD wywoływał panikę wśród służb porządkowych, a w ich głowie pojawił się nikomu nie znany wcześniej regulamin. Na nic zdały się nasze próby pertraktacji. Nie podając żadnych konkretnych przyczyn zostaliśmy wyproszeni – chociaż obok nas co rusz przechodziły osoby bez identyfikatorów, wskazanych jako wymóg przez organizatorów. Ustawiliśmy się we wskazanym miejscu, zaraz obok wejścia, dumni z bycia ludźmi gorszego sortu, wyjęliśmy nasze atrybuty – znaczki, flagi, szczekaczkę. Zaczęliśmy głośne „dopingowanie”, a ku naszemu zdziwieniu obok nas przejechał on sam, zwany także „notariuszem rządu”, Prezydent Andrzej Duda. Nasza obecność nie przypadała mu do gustu – okazało się, że łamiemy już nie tylko regulamin imprezy, ale nawet nartostrady. Kolejne negocjacje zakończyły się fiaskiem, a w drodze już były posiłki, które miały nas spacyfikować.
12788630_1172018246144789_808524021_o

Niewzruszeni, powolnym krokiem ruszyliśmy na wyciąg, gdzie kontynuowaliśmy swoją dobrą zabawę, a do naszych okrzyków: „Panie prezydencie wszystkich Polaków, czemu nie chce Pan wpuścić swoich rodaków?”; „Demokracja, demokracja!” dołączali się ludzie na stoku – nawet prezydent Karpacza. Skandowanie z paru metrów nad ziemią było bardzo dobrze słyszane na samym dole, o czym przekonaliśmy się schodząc z krzesełek u dołu stoku. Tym razem zostaliśmy pouczeni przez Straż Parku, ale dało się wyczuć, że nie chcieli nam przeszkadzać. Zamiast na mandacie skończyło się tylko na upomnieniu.

Na dole postanowiliśmy zagrzać się w pobliskim barze: w końcu upragniona -ale także doskonale przyrządzona- kawą z cytryną. Mieliśmy czas -śmiejąc się, śpiewając- aby poznać się z ludźmi z KOD Jelenia Góra. Wspaniali ludzie!

Chociaż cały czas w głowie Ani tkwił niespełniony cel wręczenia „Dekodera”prezydentowi, ruszyliśmy w kierunku auta. Po drodze spotkaliśmy sympatyczne małżeństwo, które wzięło od nas znaczki, małe flagi, a jak później się okazało, udało im się z nimi wejść na teren MP.

Niespodziewanie zostaliśmy zaczepieni przez dziennikarza, który miał informację, jakoby PAD jechał właśnie na dół. Nie zastanawialiśmy się nawet sekundę, ruszyliśmy zaraz za nim. Rzeczywiście! Udało nam się spotkać Prezydenta na dola, a Ania miała okazję porozmawiać i przy okazji wręczyć ostatni numer „Dekodera” Andrzejowi Dudzie.

Spełnieni ruszyliśmy w drogę powrotną. Napełnieni pozytywną energią robiliśmy małe psikusy innym kierowcom, a śmiechu i zabawy nie było końca. Z takim ludźmi można konie kraść. Aniu i Joasiu dziękuję Wam za super towarzystwo!

Kasper Zaręba

12822923_1172018172811463_113656909_o

Dodaj komentarz

Możesz również polubić…