Opinia

Krążył taki dowcip:

Teleturniej „Milionerzy”. Hubert Urbański zadaje pytanie:

– Teraz, panie Krzysztofie gra o wysoką stawkę – 64 tysiące złotych!!! Pytanie brzmi: ile razy w miesiącu zdradza pana żona?

– Hmmm… no nie wiem… chyba poproszę o opinię publiczności…

– A może wystarczy telefon do przyjaciela?

Dowcip ten (z wyłączeniem damsko-męskiego podtekstu) znakomicie oddaje obecne zachowanie najważniejszych osób w państwie. Nie ważna jest szeroko rozumiana opinia, liczy się wyłącznie telefon do „przyjaciela”. Opinia nie interesuje zwłaszcza pana prezydenta i pani premier. W przypadku pierwszego jest to
o tyle przykre, że pochodzi ze znanej krakowskiej rodziny naukowców – inżynierów z Akademii Górniczo-Hutniczej. Środowisko to zawsze cieszyło się dobrą opinią, która nie omijała również rodziców Andrzeja. On z kolei kształcił się, a następnie kontynuował pracę naukową w równie szanowanym i dbającym o dobrą opinię Uniwersytecie Jagiellońskim. Grzeczny chłopczyk, student, a następnie pracownik naukowy, po niespodziewanym dojściu do władzy stał się zgoła odmienny! Urosły mu różki! Środowisko wybitnych prawników UJ nie może się otrząsnąć z szoku widząc kolejne przejawy łamania prawa przez ich wychowanka. Na początek ułaskawił niewinnego kolegę partyjnego, a potem poszedł po bandzie otwarcie łamiąc Konstytucję, a wyroki Trybunału Konstytucyjnego ignoruje do dzisiaj. Demonstracyjnie pokazuje przy tym, gdzie ma opinie największych autorytetów prawniczych ze wszystkimi byłymi prezesami TK i Sądu Najwyższego na czele. „Moje zdanie” – to jego główne uzasadnienie podejmowanych działań. Wszelkie złe opinie, w tym wyrażane przez społeczeństwo na ulicach, to „ryk świń odcinanych od koryt”. Gdyby to faktycznie było jego zdanie, należałoby zastanowić się nad stanem umysłu, bowiem prawnik ze stopniem doktora nie może nie znać prawa! Wiemy jednak, że nie jest to tylko jego zdanie. Ponad wszystkim jest… telefon do przyjaciela.

Opinia to coś nieistotnego również dla pani premier. Liczy się tylko ta, pochodząca z obecnego partyjnego środowiska i ta, którą sama prezentuje. Jest to o tyle niezrozumiałe, że w polskiej tradycji dziewczynki zawsze były inaczej wychowywane niż chłopcy. Synów pilnowało się przede wszystkim, aby się kształcili, córeczki owszem też, ale ważniejsze było nauczenie ich, aby dbały o dobrą opinię. Z pewnością tak samo było w domu rodzinnym Beatki. Świadczy o tym jej wcześniejsza działalność zawodowa, społeczna i polityczna.

O opinię zupełnie przestała dbać całkiem niedawno, a szczególnie od czasu, gdy wygłaszała fałszywe obietnice w obydwu kampaniach wyborczych. Beatka – kłamczuszka! Z obietnic na pierwsze 100 dni swoich rządów wykonała tylko 10%.

To jeszcze nie jest najgorsze. W końcu to sprawa osobista, czy zależy komuś na opinii o sobie, czy ma to gdzieś. Obojętne dla nas nie może być jednak to, jak się traktuje opinie oficjalne. Opinie przygotowane przez uznane autorytety, przez osoby i instytucje szanowane przez wszystkich! Przez wszystkich poza Jarosławem Kaczyńskim i jego wiernymi sługami. Lekceważenie wyroków Trybunału Konstytucyjnego i określanie ich przez członków rządu słowami: „to tylko opinia” pokazuje nie tylko stosunek do Trybunału, ale także do słowa opinia. Opinia to coś, co można, jak mówi młodzież, olać! Odmowa publikacji ostatniego wyroku TK to tylko konsekwencja pogardy dla tej, ważnej dla demokratycznych wartości państwa prawa, instytucji. A potraktowanie opinii Komisji Weneckiej!? Opinii, o wydanie której wystąpił rząd RP, poprzez ministra spraw zagranicznych. Kiedy ten rząd ją otrzymał od razu posypały się głosy, że komisja jest stronnicza, że sama jest skompromitowana(!), aż wreszcie: „to tylko opinia, więc PiS może, ale nie musi brać jej pod uwagę”. Te słowa powiedział sam „przyjaciel”, co jednoznacznie wyznacza dalszy sposób odniesienia się do tego dokumentu przez rządzących. Nie jest zupełnie brany pod uwagę międzynarodowy, niekwestionowany autorytet Komisji Weneckiej. Pani premier ma gdzieś, że na tę opinię czekają unijni komisarze, czeka cały demokratyczny świat.

Zamiast pokazania choćby najmniejszej chęci do nawrócenia się, premier i cały rząd skupia się na szukaniu sojuszników. Wystarczy przecież poparcie węgierskiego Orbana i „ta cała Unia może nam skoczyć”! Kłamstwo, jak widać, to nie jedyny grzech pani Beaty. Doszła pycha i arogancja…

Wszyscy pozapisowscy politycy, w tym byli Prezydenci RP podkreślają, że w wyniku takich działań tracimy wyraźnie dobrą opinię o Polsce! Opinię, na którą pracowaliśmy wiele lat! My wszyscy to widzimy! Piszą o tym niemal codziennie w prasie europejskiej i amerykańskiej. A to dopiero początki!

Cóż… tak być musi, skoro ważniejszy od opinii jest telefon do (lub od) przyjaciela.

Dodaj komentarz

Możesz również polubić…